FREE INTERNATIONAL DELIVERY FOR ORDERS OVER 1000 PLN!
Trening

Piotr Wojciechowski - dziennik i relacja z zawodów - 19.09.2017

  • 1420 odsłon
  • 0 komentarzy

Kolejny tydzień, kolejne zawody za mną :) Na wstępie chciałbym podzielić się z Wami moją chwilą refleksji...

"Na pewno nie wszystko, co warto, to się opłaca, ale jeszcze pewniej (…) nie wszystko, co się opłaca, to jest w życiu coś warte." - cytując jednego z wielkich ludzi.

Moja dziewczyna podobno wyrywała sobie włosy, a ja zachowywałem się jak bym był "na haju"? (haha). Śmiechy śmiechami - tak było.
560km trasy zamieniło się w 700km - wyjazd o 21 z Wrocławia. Ja odwodniony za kierownicą.
Czy to było normalne? Myślę, że raczej nie. A jedyne co mną kierowało to pustka w głowie po odwodnieniu.
Warto czasem dostać porządny opiernicz od bliskiej Wam osoby, by uniknąć pewnych niebezpiecznych zdarzeń, bo za kierownicą po prostu... zasypiałem.

I choć może brzmię jak zakochany kundel z bajki Walta Disneya - to bliskie nam osoby są najważniejsze, i powinny być ponad naszą pasją. Oczywiście zawsze można odnaleźć złoty środek - i do tego w życiu trzeba dążyć :) Mysza - to dla Ciebie! (haha).
Także wydaje mi się, że troszkę zbyt mocno "napaliłem się" na zaliczanie co raz to kolejnych zawodów z rzędu. Bo ten wyjazd był po prostu nierozsądny ;)

Ale mimo wszystko się odbył :) Także przedstawię Wam troszkę szczegółów z całej imprezy jak i mojego BPS - bezpośrednio przed startem, który znacząco różnił się od tego z FIWE.

Ekipa wyjazdowa :)


Przelot w pierwszą stronę w miarę sprawny. Zatrzymaliśmy się we Wrocławiu. Długość trasy około 7h - wliczając w to "zaliczanie" każdej napotkanej stacji, na wylanie "fanty" do WC :D i pochłonięcia kolejnego pojemniczka z jedzeniem.
...Wrocław - piękne miasto! WOW :) Nieraz na moim instasnapie wspominałem, że mógłbym tam zamieszkać, bo zrobił na mnie piorunujące wrażenie.
Walizki. Schody. Drzwi. Jesteśmy.

Pierwsza rzecz - kolejne jedzenie. Druga rzecz - wałkowawanie. W sensie... malowanie wałkiem. Po ciele. Czyli bronzowienie :D


Operacja zakończona około godziny 24. Tym razem spróbowałem troszkę innej techniki. Najpierw położyliśmy podkład "PROTAN - overnight". A następnie o 6 rano pomalowaliśmy mnie bronzerem "Jan Tana Ultra 1".
I tutaj chciałbym powiedzieć, że przy następnych zawodach będę celował w coś innego. Albo sam podkład + oliwka. Albo inny bronzer. Ten po prostu jest dla mnie za ciemny. Nie podoba mi się. Chciałbym, aby skóra wyglądała bardziej naturalnie. Mimo wszystko podziękowania dla naszej ekipy wyjazdowej za pomoc w malowaniu :)

Ok. Jedziemy dalej. Strzegom. Gdzie??? Co to jest k**** Strzegom? :D
Mała, malowniczo-kamienna miejscowość otoczona górzystymi terenami. Mają nawet Mc Donalda, choć mieszkańców jest niewielu. Może to specjalnie dla tych co przyjeżdżają na zawody? Serio? :D
Raczej dla tych którzy lecą do Czech - bo odległość do granicy to praktycznie rzut beretem.

Jesteśmy. Hala Sportowa, podstawowa! :D Małe dzieci patrzą na nas jak na murzynów. Cześć jestem bambo :D
Wchodzimy. Dość gwarno, choć o wiele większe pustki niż na FIWE. Zawodników sporo. Kibiców niewielu.

Weryfikejszzynn!!

Gdzie jest backastage? Nie wiemy. Gdzieś będzie.
To pierwsze słowa jakie usłyszałem :D hihi, ale na luzie. Mordeczki damy radę, zawsze dajemy!

Godzinę po weryfikacji zacząłem sobie podjadać chipsiory. 30min później zarzuciłem PUMP5250 i zacząłem delikatne pompowanie. Tu mimo śmiechu odnośnie backstage, wszystko przebiegało o wiele sprawniej niż na FIWE. Dokładne komunikaty. Teraz wychodzą Ci... tamci, itd. Także luz.

Mimo mniejszej imprezy, zawodników było dość sporo. W mojej kategorii OPEN na scenie stało 20, może 22 pakerów. OPEN - czyli wszyscy na jednej scenie. Bez znaczenia na wzrost czy wagę.

Ja postanowiłem, że nigdy więcej na zawody tego typu nie pojadę - nie ze względu na to, że wszedłem tylko do półfinału. Ale ze względu na to, iż uważam, że w takiej kategorii odczucia sędziów są dość subiektywne, każdy jest inny gabarytowo, wagowo. Jednak wolę kategorię w której wystąpię z zawodnikami o podobnym wzroście do mojego.

Jeżeli chodzi o same zawody - myślę, że miałem w sobie o wiele więcej luzu. Pozowanie było też trochę lepsze, ale to jeszcze nie to. Samopoczucie na pewno na duży plus, chociaż bardzo mało spałem. Było też więcej uśmiechu na mojej twarzy - ale to zapewne za sprawą innego BPS. Ciekawi? Opisuję.

BPS - Bezpośrednio przed startem.

WODA:
4 dni przed zawodami - 8-10 litrów wody. Sól około 10g.
3 dni przed zawodami - 8-10 litrów wody. Sól około 10g.
2 dni przed zawodami - 8-10 litrów wody. Sól około 10g.
1 dzień przed zawodami 3 litry wody - do godziny 12. Sól około 6g.
I przez cały dzień aż do dnia następnego - malutki łyczek do posiłku.

JEDZENIE:
2 dni przed zawodami odstawiłem warzywa.
Tym razem nie odstawiałem sosów 0. Nie odstawiałem też słodzików. Jak i nie odstawiałem Pepsi MAX, którą uwielbiam :) To na pewno dało więcej uśmiechu :P

ŁADOWANIE:
1 dzień przed zawodami.
Ładowanie robiliśmy w zasadzie w trasie :)
Pierwsze am: Z rana śniadanko. 1 żółtko + 6 białek + szynka z fileta z indyka.
Drugie   am: 100g ryżu + 30g dżemu + Duży TWIX :) + oddzielnie 100g mięsa z indyka.
Trzecie  am: 150g ryżu + 40g dżemu + 30g Masła orzechowego + oddzielnie 150g mięsa z indyka.
Czwarte  am: 200g ryżu + 50g dżemu + oddzielnie 100g mięsa z indyka.
Piąte    am: 150g ryżu + 30g dżemu + oddzielnie 100g mięsa z indyka.
I spać.

Jak więc widzicie tym razem w ogóle nie odstawiłem soli. Tym razem również nie odstawiłem tłuszczu, który był na poziomie około 50g. Tym razem wrzuciłem 3x więcej węglowodanów prostych i złożonych. Pozwoliłem sobie również na małe przyjemności w postaci TWIX'a jak i normalnego picia coli i dodawania do potraw moich ulubionych sosów zero.

ŁADOWANIE DZIEŃ ZAWODÓW:
Z rana zjadłem:
60g ryżu + 30g Ketchupu.
Wyjazd.

Jedzenie na backstage:
Paczka chipsów o smaku grzybów z czymś tam :P Takie co by miały jak najwięcej soli.
Wygazowana słodka cola + sól kuchenna.
Chips + malutki łyk powyższej mikstury + PUMP5250 z Sport Definition + pompowanie.
I tak do samego wyjścia :)
Jak już wspomniałem, doszedłem tylko do półfinału. Jak wyglądała sylwetka przy takim jedzeniu/ładowaniu, możecie sami ocenić na poniższych zdjęciach.


Zdjęcie pierwsze - FIWE - przy rygorystycznym odstawieniu słodzików, sosów, coli, tłuszcze na 0g przez 4 dni, węglowodany bardzo nisko. Totalna męczarnia.
A drugie - Kamienna Rzeźba. Ładowanie jak powyżej.

Kolejne zawody - DIAMOND CUP, albo Puchar Polski w Białymstoku.
Na co padnie wybór? Zobaczymy :)


SIEMANKO!

Piotr Wojciechowski
Promotor Bodypak

Blog jest napisany w celach informacyjnych. W żaden sposób nie służy do stawiania diagnozy, czy sugerowania metod leczenia. Pamiętaj, że artykuły zamieszczone na tej stronie nie stanowią fachowej porady medycznej (lekarskiej, farmaceutycznej itp.). Osoby czytające tę stronę internetową powinny przed podjęciem decyzji leczenia skontaktować się z lekarzem lub farmaceutą. Na tej stronie nie ma informacji o lekach, a wszystkie preparaty to suplementy diety.

© UWAGA - ARTYKUŁ AUTORSKI BODYPAK - kopiowanie oraz rozpowszechnianie artykułów zamieszczonych w sklepie BODYPAK.PL jest zabronione!
Zgodnie z Ustawą z dnia 4 lutego 1994 r. o prawie autorskim i prawach pokrewnych (Dz. U. z 2006 r. Nr 90, poz. 631 z późn. zm.)

Komentarze (0)
Zobacz
Dodaj Własny
Wyślij

Mogą Cię zainteresować wybrane produkty:

Sport Definition PUMP 5250 - 150 kaps.
69,00 PLN
Zobacz produkt
BioTech Citrulline Malate - 300g
74,00 PLN
Zobacz produkt
Body Attack Carb Control Bar - 100g
11,90 PLN
Zobacz produkt
Porównaj produkty
0
Usuń z porównania
Ukryj
Wyczyść